poniedziałek, 13 lipca 2026

Dla kogo pisze Silentia, czyli zaczęłam się zastanawiać nad własną twórczością


    Pewna Pani Redaktor, zainteresowana wydaniem jednej z moich powieści, napisała mi kiedyś, że ma problem, aby przypisać dla mojej książki konkretną grupę docelową. Chodziło jej o przedział wiekowy potencjalnych czytelników. Napisała mi wówczas, że książka jest naprawdę interesująca, ale nie wie, komu ją właściwie zaproponować i ostatecznie nie podjęłyśmy współpracy. Pomyślałam wtedy, że przecież to oczywiste do kogo jest książka, ale gdy spróbowałam określić odpowiednią grupę wiekową, również miałam z tym kłopot. Dziś problem powrócił, gdy kolejna Pani Redaktor zadała mi podobne pytanie.  Niby określiłabym wiek potencjalnych czytelników na "młodych dorosłych", ale... No właśnie, ale. 

    Kiedy piszę książkę robię to tak naprawdę... dla siebie i ludzi podobnych do mnie. Piszę historie, które sama bym chciała przeczytać, ale jeszcze nie powstały. Problem w tym, że ja nie jestem standardowym czytelnikiem. Czasami przyjemność sprawi mi przeczytanie książki skierowanej do dzieci, czasami do młodzieży, młodych dorosłych, a czasami do ludzi w moim wieku. Ważne jest, co akurat w danym momencie chcę osiągnąć. Jeśli chcę sobie poprawić humor czymś miłym, ciekawym dobrze znanym, ale łagodnym, sięgam np. po "Hobbita", czyli książkę pisaną dla dzieci. Gdy potrzebuję relaksu przy romansie dla gospodyń domowych to po taką książkę sięgnę. A gdy chcę poczytać o młodzieży, biorę na tapet coś z kategorii "young adults". Gdy sama piszę - piszę konkretną historię bez określonej grupy docelowej. Często z fabułą bardzo rozłożoną w czasie. Moi bohaterowie są nieraz dziećmi, gdy zaczyna się powieść a dojrzałymi ludźmi, gdy się kończy. Do kogo wówczas zaadresować powieść? Do osób "pomiędzy"? ;) Tylko, że wówczas może się okazać, że żadna z grup czytelników nie będzie w pełni usatysfakcjonowana - późniejsze rozdziały mogą się nie nadawać dla dzieci, wcześniejsze będą nudzić dorosłych. Oczywiście nie oznacza to, że nigdy nie piszę książek, w krótszym przedziale czasowym i wówczas jest łatwiej. Wówczas najczęściej wiek grupy docelowej łatwo określić na podstawie podobieństwa do wieku bohaterów. Jeśli główna bohaterka przez całą książkę ma 10 lat to raczej będzie to książka dla dzieci w wieku 9-10 lat. Jeśli ma 25, to może nie dokładnie dla osób z ćwierć wieku na karku, ale raczej już dla tych 18+.

    Pisząc książkę dla siebie i ludzi mi podobnych utrudniam sobie zadanie z końcowym etapem powstawania książki, czyli z wybraniem grupy docelowej. Drodzy Czytelnicy, każde wydawnictwo Wam powie, że jeśli chcecie wydać książkę, musicie wiedzieć, dla kogo chcecie ją wydać i stwierdzenie "dla siebie" nie przejdzie. Musimy wiedzieć, czy napisaliśmy powieść dla dzieci, dla ludzi młodych czy może dla znużonych matek, które próbują znaleźć chwilę relaksu. Jeśli nie będziemy umieli określić grupy potencjalnych czytelników, niestety może się okazać, że nawet świetnej książki nie uda nam się wydać. 

   Takie oto chmury nachodzą nieraz na moje pisarskie niebo, co niniejszym obrazuję fotografią :)


fot. Sil


Ściskam i pozdrawiam

Silentia

czwartek, 9 lipca 2026

Tylko tyle

 

Miałam tyle marzeń
tak wiele nadziei...

Tak dziwnie się dzieje
a czasem nie trzeba
Myśleć nad tym, co było kiedyś?
Lub może wręcz przeciwnie
Może tylko to jest kluczem
Co dawno pogrzebane

W siwej głowie nieraz tak wiele mądrości
Lub nie ma już nic
tylko te tęsknoty
I wspomnienie o tym,
gdy mała dziewczynka
uśmiechnięta do zdjęcia
pięknie miała spleciony warkoczyk...

Gdy chłód w środku ciała
nieważne to - zima, lato, wiosna...
Nie ogrzeje się skóra
Od czerwieni i czerni.

Sil


poniedziałek, 6 lipca 2026

Twierdza Kłodzko

 

    Po 67 minutach w pociągu IC i opuszczeniu dworca Kłodzko Miasto około godziny 10:30, w kilkanaście minut udało mi się dotrzeć do schodów prowadzących prosto na największą obecnie atrakcję turystyczną Kłodzka, czyli Twierdzę. Zakup biletów poszedł szybko i sprawnie. Za zwiedzanie całości - Głównej Trasy oraz Labiryntów zapłaciłam 60 zł (bilet ulgowy kosztował 50 zł). Zwiedzanie było z przewodnikiem(a właściwie z dwoma... ) i trwało około 3,5 godziny. Można zdecydować się na zwiedzanie tylko jednej części, wówczas płacimy 38 zł (30 zł bilet ulgowy). Główną trasę można zwiedzać samodzielnie, jednak do podziemi schodzi się jedynie z przewodnikiem.

    Twierdza składa się z kilku obszarów historycznych. Dowiadujemy się kto i dlaczego ją wybudował, jak funkcjonowała w czasach wojen a jak w czasach pokoju, jakie miała znaczenie historyczne, jakie wyposażenie oraz tego, że nigdy nie została zdobyta :). 

    Po zwiedzaniu można kupić oczywiście pamiątki, jest też coś do przekąszenia. 

    Polecam zwiedzać całość z przewodnikiem, gdyż historia tego miejsca jest naprawdę interesująca. Mnie do gustu bardziej przypadła Główna Trasa. Labirynty były interesujące, ale pomijając fakt, że jest tam mniej niż 10 stopni Celsjusza, to jeszcze są długie przestoje, w których trzeba stać w miejscu i słuchać i nie jest to zbyt przyjemne. Ponieważ zwykle idzie się z innymi przewodnikami górą a z innymi dołem, wiele informacji się powtarza.

    Wycieczkę do Twierdzy polecam. Konstrukcję na pewno warto zobaczyć, warto posłuchać też rysu historycznego. Cena nie jest wygórowana. Bezpłatnie można odwiedzić taras widokowy. Pamiątki również można kupić jeszcze przed główną bramą oraz opłaceniem biletu. Jest też całoroczne, bezpłatne minimuzeum.

    Zapraszam do obejrzenia kilku losowych fotografii.


Ściskam i pozdrawiam

Silentia






































fot. Silentia



 

niedziela, 5 lipca 2026

Kłodzko... Dziś kilka ujęć z miasta, jutro Twierdza

 

          Kochani!

    Trzeciego lipca wybrałam się na jednodniową wycieczkę do Kłodzka. Choć jestem Dolnoślązaczką z dziada pradziada, akurat w przepięknym Kłodzku nigdy wcześniej nie byłam. Znałam różne turystyczne miejscowości Kotliny Kłodzkiej, ale akurat Kłodzka nie miałam okazji zwiedzać. Od lat zbierałam się, aby odwiedzić to śliczne, jak słyszałam, miasteczko i wreszcie się udało. 

      Postanowiłam przygotować dwa posty z fotorelacjami. Dziś kilka  prostych ujęć z miasteczka, jutro wrzucę odrobinę zdjęć z Twierdzy.

    Kłodzko najdłużej, bo aż do XVI wieku było w rękach Czechów, następnie trafiło w ręce Prusaków, a dopiero po II Wojnie Światowej stało się polską ziemią. Wg relacji przewodników z Twierdzy, o której więcej napiszę jutro, bywały epizody polskie na ziemi kłodzkiej, ale generalnie nie miało to większego znaczenia dla historii naszego kraju.

    W Kłodzku, oprócz Twierdzy oczywiście, można zobaczyć wiele uroczych kamieniczek, przepiękny most gotycki, elegancki Ratusz i wiele innych. Z Wrocławia do Kłodzka można dojechać wygodnie koleją. Z Wrocławia Głównego do Kłodzka Miasto dojedziemy w 67 minut pociągiem IC lub około 80 minut Kolejami Dolnośląskimi.

        Zapraszam do obejrzeniu kilku pierwszych fotografii.

Ściskam i pozdrawiam

Silentia


















fot. Silentia



 



czwartek, 2 lipca 2026

Nie o tym dziś miało być, ale... Pomnik Żołnierzy Niezłomnych

 

    Choć Pomnik Żołnierzy Niezłomnych we Wrocławiu (autorstwo: Konrad i Tomasz Urbanowiczowie) powstał już dwa lata temu, choć mijałam go kilkakrotnie, nigdy nie było czasu, aby na spokojnie podejść i obejrzeć rzeźby. Podobał mi się z daleka i byłam ciekawa, co symbolizuje. A symbolizuje wiele, cichych bohaterów epoki, której nie dane było żyć w pokoju. Oby te czasy nigdy nie wróciły...

    Z pomnikiem, tak pomysłem jak i projektem, wiązało się wiele dyskusji. Obawiano się kontrowersyjnego wykorzystania rzeźb do celów politycznych. Na tę chwilę jednak stanowi spokojną ozdobę miasta i ciche przypomnienie o tych, którzy poświęcali życie za swój kraj. 

    Jeśli będziecie przejazdem we Wrocławiu, przejdźcie przez przydworcową galerię handlową i zerknijcie na zbieg ulic Borowskiej, Glinianej i Dyrekcyjnej. Zajmie Wam to chwilę, a jest na co popatrzeć.

    Poniżej krótka fotorelacja.


Ściskam i pozdrawiam

Silentia









fot. Silentia



Najpopularniejsze posty :)