poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Na zakończenie lata - leje

 

Ostatni dzień sierpnia zaczął się dość nietypowo. O 7 rano spodziewałam się rześkiego poranku, jak przez ostatni tydzień, gdy jednak wyszłam na zewnątrz w cienkim płaszczu, okazało się, że panuje taka duchota, iż przeklęłam robienie założeń, zamiast sprawdzenie na termometrze zaokiennym, ile właściwie jest stopni. Nie było już czasu wracać, więc gotowałam się przez całą drogę i dwugodzinne załatwianie najróżniejszych spraw. Gdy wróciłam do domu, rozbolała mnie głowa, poczułam się senna, a jednak nie mogłam usiąść ani na sekundę, gdyż "sprawy do załatwienia" miałam nie tylko poza domem, ale również w nim. I tak dobrnęłam prawie do południa. Gdy zaś wreszcie spojrzałam za okno, zobaczyłam brunatne chmury i deszcz. Leje. Ostatni dzień wakacji i leje. Trochę nie fair, pani pogodo, że odbierasz dzieciakom ostatni pogodny dzień, podczas gdy jutro zaczyna się szkoła, nie sądzisz? ;)

Ok, trochę żartuję. Deszcz jest ważny i potrzebny i doceniam, że jest. 

Przed nami jeszcze cztery miesiące roku 2026. Trudno mi w to uwierzyć, gdyż jeszcze pamiętam (i z pewnych przyczyn zapamiętam do końca życia... ;)), jak dopiero co witałam Nowy Rok. Miałam wiele nadziei i jeszcze więcej planów. Nie wszystkie się ziściły, nie wszystkie się powiodły, ale jeszcze czas, by ruszyć dalej. Jeszcze mam chwilę, by nie musieć pisać żal postów podobnych do tego, który zafundowałam Wam na otwarcie roku 2026 na read2sleep.pl 

Trzymajcie kciuki, Drodzy Czytelnicy. Za spełnione nadzieje i za zrealizowane plany. Swoje własne i tej, która pisze te słowa ;).

Ściskam i pozdrawiam

Sil


fot. Silentia


niedziela, 30 sierpnia 2026

Trochę lasu na zakończenie wakacji

 

W ostatni weekend wakacji przedstawiam krótkie zakończenie sezonu fotorelacji. Nie twierdzę, że nie będą się pojawiać tutaj krótkie posty z amatorskimi zdjęciami mojego autorstwa aż do następnego lata, będzie ich jednak zdecydowanie mniej na tle innych postów. Zapraszam do obejrzenia kilku fotografii z mojej okolicy. 


Ściskam i pozdrawiam

Sil












fot. Silentia


sobota, 29 sierpnia 2026

Przemoc nie ma płci

 

Przemoc nie ma płci. Jeśli sprawcą jest mężczyzna zasługuje na karę i wstyd. Jeżeli sprawczynią jest kobieta - ona również zasługuje na karę i wstyd. Niezależnie od tego, czy dopuszcza się przemocy wobec kobiety czy mężczyzny. Feminizm to walka o równość praw, nie o to, żeby kobietom było wolno więcej.


Ściskam i pozdrawiam

Silentia



fot. Silentia


piątek, 28 sierpnia 2026

Wisienka na torcie, czyli Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

 

Najlepsze zostawiłam na koniec, jako taką wisienkę na torcie ;).

Właściwie to, że Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie (ul. Jana Pawła II 39) stało się moim ulubionym, wakacyjnym wydarzeniem zaskoczyło nawet mnie. Nie jestem wielką fanką samolotów i poszłam zwiedzać to konkretne muzeum z zupełnie innego powodu niż osobiste zainteresowania, a jednak była to naprawdę świetna przygoda, pomimo niesprzyjającej pogody. 

Największą zaletą Muzeum Lotnictwa Polskiego było bogactwo eksponatów i wystaw - najmniejszą brak możliwości zjedzenia czegoś ciepłego na miejscu. Dlaczego akurat to? Ponieważ muzeum było tak bogate, że człowiek naprawdę był w stanie spędzić w nim wiele godzin, zmęczyć się i zgłodnieć. Tymczasem do dyspozycji były tylko automaty z niezbyt pożywnymi przekąskami plus rower z kawą, którym i tak nie byłam zainteresowana, ponieważ nie pijam kawy ;).

W Muzeum Lotnictwa Polskiego znajduje się ponadto sklepik z pamiątkami, w którym - o dziwo - ceny wydawały mi się przyzwoite. Jest też spora strefa wypoczynkowa, więc można na chwilę usiąść i odsapnąć.

Zwiedzanie we wtorki jest bezpłatne, więc za bilety nie zapłaciłam nic. Po prostu można było wejść i korzystać.

Sanitariaty przyzwoite. Bez luksusów, ale nie tak biedne, jak gdzieniegdzie.

Wystawy interesujące, fajnie podzielone tematycznie, bogate w eksponaty.

Zapraszam do obejrzenia krótkiej fotorelacji.


Ściskam i pozdrawiam

Silentia

































fot. Silentia



czwartek, 27 sierpnia 2026

Zbrojownia na Wawelu

 

To, co pierwsze (oprócz niesamowitego tłumu...) rzuciło mi się w oczy podczas tegorocznej wizyty na Wawelu, to wielki plakat reklamujący wystawę "Zbrojownia". Druga rzecz, która mnie poraziła to... ceny biletów. Nawet nie chce mi się pisać, ile trzeba byłoby zapłacić za zwiedzanie całego miejsca. Każdy poszczególny element też do tanich nie należał. Jednak zdecydowaliśmy się, żeby zobaczyć tylko Zbrojownię i nie żałuję, pomimo że było drogo a turystów tyle, że ledwo co dało się dopchać do wystaw. 

W Zbrojowni, która znajduje się przy wejściu F na dziedzińcu Zamku, ochrona sprawdza wielkość torebki/plecaka. Jeżeli uzna, że rzecz jest zbyt duża - odsyła. Można zostawić plecak/torbę w depozycie po drugiej stronie dziedzińca, jednak i tak uważam, że trochę była to przesada. Nikt z osób, z którymi byłam nie miał wielkiego bagażu przy sobie a i tak jedna osoba została odesłana. Zrobiło to niemałe zamieszanie i niepotrzebnie opóźniło naszą wycieczkę o 15 minut.

Sama wystawa jest ciekawa i ładnie utrzymana, choć nie przypominała zbrojowni, w których bywałam dotychczas. Właściwie była to bardziej wystawa muzealna - szyby, gabloty. W zamkach, w których bywałam wcześniej, zbrojownie miały imitować te, które istniały w czasach świetności danego obiektu. 

Poniżej kilka przykładowych zdjęć.


Ściskam i pozdrawiam

Sil



















fot. Silentia


Najpopularniejsze posty :)